Translate

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 9

Rozmawiałyśmy z Kornelą do późna. Około godziny dwudziestej drugiej przyjechał po nią tato, bo jutro szkoła, a ona uczy się w Brzegu. Musiałyśmy się pożegnać, ale obiecała mi, że jak tylko będzie miała czas to przyjedzie mnie odwiedzić.
Kamil cały czas siedział u siebie w pokoju. Chyba na serio się obraził naszymi żartami. Pewnie jest głodny. Zrobię mu kolację. Może nie będzie już taki zły .
Usmażyłam mu naleśniki. Całą górę naleśników, bo ja też miałam zamiar je jeść. Postawiłam na tacę talerz z plackami, dżem truskawkowy, dwie szklanki mleka i nóż.
-PUK-Puk- powiedziałam, gdyż nie miałam jak zapukać.
Po chwili drzwi się otworzyły.
- Zrobiłam ci kolację- powiedziałam po chwili.
- Dziękuję. Nie musiałaś. Może zjesz ze mną?
- Chętnie- nawet jakby mi tego nie zaproponował to i tak bym z nim jadła.
Położyłam tacę z jedzeniem na łóżku. Usiadłam po jednej stronie, a Kamil naprzeciw . Chyba zrobił się na serio głodny, bo nie patrząc na mnie zaczął pałaszować pierwszego naleśnika.
- No a jak tam w szkole ?- nie ma to jak temat o szkole. Nie ma o co pytać?
- No dobrze. Jakoś leci. Teraz nie mamy lekcji bo robimy dekorację na bal wiosenny .
- Idziesz?- mówił smarując kolejnego placka dżemem .
- Muszę, Założyłam się z "kolegą" , że pójdę.
- A nie chciałaś iść ?- popatrzyła na mnie trochę dziwnie.
- No nie chciałam . To takie dziwne ?  Nie lubię balów. Trzeba ubierać się w sukienki - no właśnie trzeba iść ją kupić- a potem w nich jeszcze tańczyć- jeszcze trzeba mieć z kim tańczyć.
- A ja lubię bale. Jest tak elegancko i dostojnie . Tak inaczej niż w codziennym życiu. Tak wyjątkowo.
- Skoro tak bardzo lubisz bale może chciałbyś iść ze mną? Nie mam partnera, a w szkole nie utrzymuję z nikim jakichkolwiek kontaktów. - spojrzałam na niego błagalnie.
- Wow- zrobił zdziwioną minę- Zapraszasz mnie ? - poruszył śmiesznie brwiami.
Poczułam, że na moją twarz nachodzą rumieńce.
- Jak nie chcesz to nie idź- rzekłam oschle . Jak nie chce to niech nie idzie pójdę sama. Jak zawsze.
- Nie to , że nie chcę. Bardzo chcę. Tylko dziwi mnie to, że mnie zaprosiłaś.
- A co w tym takiego dziwnego?- zaczęłam się dopytywać. Nie lubię zostawiać niewyjaśnionych spraw.
- No nie wiem . Może to, że to chyba chłopak powinien się o takie rzeczy pytać prawda?
- Och chyba żyjesz nie w tym świecie. Może było tak kilka lat temu . Teraz wszystko się zmieniło .
- No jak widać. A kiedy ten bal?- zapytał.
- W piątek o dziewiętnastej . - powiedziałam z uśmiechem. Po raz pierwszy nie pójdę na jakąś uroczystość sama. Pójdę w towarzystwie przystojnego chłopaka. Ciekawe co powie na to jego dziewczyna.
* Piątek godzina 18.47
Już jestem prawie gotowa na bal . Powiem tylko jedno to wszystko jest do mnie niepodobne !
Puk Puk
-Proszę- Kamil wszedł do mojego pokoju w czarnym garniturze.
- Wow- zagwizdał - I dlaczego ty się tak się codziennie nie ubierasz? Wyglądasz przeslicznie. Czekaj zrobię ci zdjęcie. Patrz:

- Weź nie przesadzaj. To ta sukienka jest ładna, nie ja- powiedziałam zalana rumieńcami.
- Ja przesadzam ? Jak wejdziesz na tą salę to wszyscy chłopacy będą się bić, żeby z tobą zatańczyć- powiedział z przekonaniem.
- Wmawiaj sobie wmawiaj. A teraz chodźmy już, bo się spóźnimy.
- Czy dasz mi ten zaszczyt i pojedziesz ze mną na bal ?- zapytał poważnie Kamil.
- Nie mając innego wyjścia muszę się zgodzić- powiedziałam entuzjastyczne.
Kamil tylko pomachał głową. Wyszliśmy z mieszkania. Na moją sukienkę założyłam płaszcz, bo pogoda jak na wiosnę była dość zimowa. Już kierowałam się chodnikiem w stronę szkoły, gdy Kamil złapał mnie za rękę.
- Ej tak się nie bawimy- powiedział cofając mnie- Widziałaś kiedyś księżniczkę, która idzie na bal na piechotę? Nie, no właśnie. Tak więc wsiadaj- powiedział wskazując ręką na czarny samochód. Nie było to jakieś wypasione auto, tylko zwykły samochód. Posłałam Kamilowi pytające spojrzenie- Mojego taty.
Wsiadłam do samochodu. 

____________________________________________
No taki bonusik w środku tygodnia. Jeśli macie jakieś pytania macie tu mojego aska :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz