Translate

piątek, 8 listopada 2013

Uwaga !

Blog od teraz będzie pod innym adresem, ponieważ blogger.pl się, że tak powiem lekko zepsuło.
Do poprzedniej aktualizacji wszystko było okej,  a teraz wszystko się popsuło. Posty się nie dodają, opcje zaniżone. Jednym słowem klapa.
Tak więc postanowiłam, że nie będę się męczyć z niefunkcjonalnością bloggera i przeniosę bloga tu :
fly-away-kb.blog.pl
Przepraszam za nagłe zmiany :D

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 9

Rozmawiałyśmy z Kornelą do późna. Około godziny dwudziestej drugiej przyjechał po nią tato, bo jutro szkoła, a ona uczy się w Brzegu. Musiałyśmy się pożegnać, ale obiecała mi, że jak tylko będzie miała czas to przyjedzie mnie odwiedzić.
Kamil cały czas siedział u siebie w pokoju. Chyba na serio się obraził naszymi żartami. Pewnie jest głodny. Zrobię mu kolację. Może nie będzie już taki zły .
Usmażyłam mu naleśniki. Całą górę naleśników, bo ja też miałam zamiar je jeść. Postawiłam na tacę talerz z plackami, dżem truskawkowy, dwie szklanki mleka i nóż.
-PUK-Puk- powiedziałam, gdyż nie miałam jak zapukać.
Po chwili drzwi się otworzyły.
- Zrobiłam ci kolację- powiedziałam po chwili.
- Dziękuję. Nie musiałaś. Może zjesz ze mną?
- Chętnie- nawet jakby mi tego nie zaproponował to i tak bym z nim jadła.
Położyłam tacę z jedzeniem na łóżku. Usiadłam po jednej stronie, a Kamil naprzeciw . Chyba zrobił się na serio głodny, bo nie patrząc na mnie zaczął pałaszować pierwszego naleśnika.
- No a jak tam w szkole ?- nie ma to jak temat o szkole. Nie ma o co pytać?
- No dobrze. Jakoś leci. Teraz nie mamy lekcji bo robimy dekorację na bal wiosenny .
- Idziesz?- mówił smarując kolejnego placka dżemem .
- Muszę, Założyłam się z "kolegą" , że pójdę.
- A nie chciałaś iść ?- popatrzyła na mnie trochę dziwnie.
- No nie chciałam . To takie dziwne ?  Nie lubię balów. Trzeba ubierać się w sukienki - no właśnie trzeba iść ją kupić- a potem w nich jeszcze tańczyć- jeszcze trzeba mieć z kim tańczyć.
- A ja lubię bale. Jest tak elegancko i dostojnie . Tak inaczej niż w codziennym życiu. Tak wyjątkowo.
- Skoro tak bardzo lubisz bale może chciałbyś iść ze mną? Nie mam partnera, a w szkole nie utrzymuję z nikim jakichkolwiek kontaktów. - spojrzałam na niego błagalnie.
- Wow- zrobił zdziwioną minę- Zapraszasz mnie ? - poruszył śmiesznie brwiami.
Poczułam, że na moją twarz nachodzą rumieńce.
- Jak nie chcesz to nie idź- rzekłam oschle . Jak nie chce to niech nie idzie pójdę sama. Jak zawsze.
- Nie to , że nie chcę. Bardzo chcę. Tylko dziwi mnie to, że mnie zaprosiłaś.
- A co w tym takiego dziwnego?- zaczęłam się dopytywać. Nie lubię zostawiać niewyjaśnionych spraw.
- No nie wiem . Może to, że to chyba chłopak powinien się o takie rzeczy pytać prawda?
- Och chyba żyjesz nie w tym świecie. Może było tak kilka lat temu . Teraz wszystko się zmieniło .
- No jak widać. A kiedy ten bal?- zapytał.
- W piątek o dziewiętnastej . - powiedziałam z uśmiechem. Po raz pierwszy nie pójdę na jakąś uroczystość sama. Pójdę w towarzystwie przystojnego chłopaka. Ciekawe co powie na to jego dziewczyna.
* Piątek godzina 18.47
Już jestem prawie gotowa na bal . Powiem tylko jedno to wszystko jest do mnie niepodobne !
Puk Puk
-Proszę- Kamil wszedł do mojego pokoju w czarnym garniturze.
- Wow- zagwizdał - I dlaczego ty się tak się codziennie nie ubierasz? Wyglądasz przeslicznie. Czekaj zrobię ci zdjęcie. Patrz:

- Weź nie przesadzaj. To ta sukienka jest ładna, nie ja- powiedziałam zalana rumieńcami.
- Ja przesadzam ? Jak wejdziesz na tą salę to wszyscy chłopacy będą się bić, żeby z tobą zatańczyć- powiedział z przekonaniem.
- Wmawiaj sobie wmawiaj. A teraz chodźmy już, bo się spóźnimy.
- Czy dasz mi ten zaszczyt i pojedziesz ze mną na bal ?- zapytał poważnie Kamil.
- Nie mając innego wyjścia muszę się zgodzić- powiedziałam entuzjastyczne.
Kamil tylko pomachał głową. Wyszliśmy z mieszkania. Na moją sukienkę założyłam płaszcz, bo pogoda jak na wiosnę była dość zimowa. Już kierowałam się chodnikiem w stronę szkoły, gdy Kamil złapał mnie za rękę.
- Ej tak się nie bawimy- powiedział cofając mnie- Widziałaś kiedyś księżniczkę, która idzie na bal na piechotę? Nie, no właśnie. Tak więc wsiadaj- powiedział wskazując ręką na czarny samochód. Nie było to jakieś wypasione auto, tylko zwykły samochód. Posłałam Kamilowi pytające spojrzenie- Mojego taty.
Wsiadłam do samochodu. 

____________________________________________
No taki bonusik w środku tygodnia. Jeśli macie jakieś pytania macie tu mojego aska :

niedziela, 3 listopada 2013

Pomoc

Mam do was pytanie. Jak ustawić na blogu opcję komentarza anonimowego? Bo się lekko zmienił wygląd bloggera i nie wiem co jak i gdzie. :)

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 8

*
Pik-pik pik-pik pik -pik- rozległ się głos mojego budzika w telefonie.
Nieprzytomna wyciągnęłam rękę w poszukiwaniu tego urządzenia. Jednak ona natknęła się nie na telefon lecz na rękę. Rękę , która nie była moja. Obmacałam ją i nie czułam tego dotyku.
Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam nikogo innego jak śpiącego Kamila
- Ach to tylko on- powiedziałam sama do siebie. W tym samym czasie wyłączając budzik.
-CO?!- szybko wstałam, a raczej zbiegłam z sofy. Byłam ubrana w wczorajsze ubrania. Co się stało? Wczoraj sobie z nim gadam a dzisiaj śpię z nim na jednej sofie ?!
- Co się stało?- zapytał półprzytomny Kamil, którego najwyraźniej obudziłam moim zejściem.
- Co się stało?! To ja chciałabym się o to ciebie spytać! Wczoraj sobie normalnie gadaliśmy a potem co ? Nic nie pamiętam!
- Spokojnie. - próbował mnie uspokoić co mu w ogóle nie wyszło- Gadaliśmy wczoraj. No i potem ty zaczęłaś płakać no i ja cię przytuliłem no i ty zasnęłaś. To wszystko.
- No i nie przyszło ci do głowy, żebym spała tu SAMA bez CIEBIE
- Nie chciałem cię budzić- odparł penie myśląc, że już będzie wszystko dobrze.
- Ta. - bąknęłam i poszłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek . Za dziesięć szósta. No ładnie. Zapomniałam przestawić budzika. Już nie muszę tak wcześnie wstawać. Do szkoły mam może dziesięć minut drogi, więc spokojnie jakby wstała o siódmej by mi wystarczyło.
No cóż . Trudno. Będę miała czas na odrobienie lekcji, których wczoraj nie chciało mi się robić. Tak więc najpierw odrobiłam lekcje, potem szybko skoczyłam pod prysznic i ubrałam się. Na zegarku była już godzina 7.05.  Spakowałam potrzebne dzisiaj książki i poszłam do kuchni. Chyba trzeba zacząć jeść rano śniadanie, bo ostatnio jakoś słabo się czuję .
Położyłam torbę na krześle w salonie. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej dwa jajka. Po chwili poszukiwać w szafce nad zlewem znalazłam patelnię. Usmażyłam jajka. Zjadłam je ze smakiem i poszłam do szkoły.
*
- No to droga młodzieży- zaczęła nawijać babka od biologii- Przez cały tydzień nie będzie lekcji- po klasie rozległy się krzyki i wiwaty- Ale do szkoły musicie przyjść, żeby skończyć dekorację na bal wiosenny . Jeżeli kogoś nie będzie to obniżymy mu sprawowanie .
No więc fajnie . Brak lekcji . No ale z drugiej strony nie fajnie, bo trzeba się męczyć nad tą przeklętą dekoracją.
Poszliśmy na salę gimnastyczną, w której miał odbyć się bal . Sala jak sala. Wielka ! Będzie dużo do dekorowania. Uzgodniliśmy wszyscy, że dzisiaj ( tj. środa) ustroimy ściany i sufit, jutro naszykujemy stoły, a w piątek zrobimy barek i resztę drobnostek.
Nie tracąc czasu zabraliśmy się do pracy. Cała klasa(tj. 29 osób) pracowało. Nikt się nie obijał, bo biolożka miała jakieś wonty nie wiadomo za co.
Około godziny czternastej skończyliśmy robić zaplanowane na dzisiaj czynności. Mogę stwierdzić, że wyszło nam nawet ładnie. Czarno czerwone materiały były porozwieszane po całej hali.
*
Wróciłam do domu. Jest godzina 14.31. Po raz pierwszy jestem w domu o tej porze. Coraz bardziej podoba mi się to mieszkanie. Otworzyłam drzwi. Przy szafce na korytarzu stały dwie pary butów. Jedne męskie- zapewne Kamila, a drugie damskie- za pewne jego dziewczyny. Zostawiłam swoje obuwie na korytarzu, wraz z kurtką i czapką. Weszłam do salonu. Na sofie siedział Kamil i jakaś dziewczyna wpatrzeni w telewizor.  Średniego wzrostu, ciemne włosy zaplecione w warkoczyki. Oj ten Kamil umie sobie wybrać dziewczynę. Na oko była młodsza od niego o jakieś dwa lata, czyli w moim wieku.
- Cześć- rzuciłam kierując się do kuchni.
- Cześć- odpowiedzieli równocześnie.
- Julka chciałbym ci przedstawić Kornelę. Moją siostrę- siostrę? A ja myślałam, że to jego dziewczyna. No cóż.
- Julka- powiedziałam, gdy do niej podeszłam, podając jej rękę.
- Kornela - powiedziała. Po co to mówiła, skoro wiem jak ma na imię ? Nie wiem.- Mieszkasz tu ?
- No tak- odpowiedziałam wracając do kuchni i przeglądając zawartość garnków stojących na kuchencegazowej.
- Współczuję ci - popatrzyłam się na nią- Mieszkać z kimś kto nawet wody zagotować nie umie- zaśmiałyśmy się razem, a Kamil udawał, albo był obrażony.
- Nie wiedziałam , że z niego taki antykucharz- mówiłam przez śmiech.
- Wiecie, że ja tu stoję- powiedział Kamil. Chyba na prawdę się obraził. My nie przestałyśmy się jednak śmiać- Dobra. W takim razie wy się ze mnie nabijajcie a ja będę u siebie.
- Nie gniewaj się -poprosiła go Kornela. On nic nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami swojego pokoju. - Przejdzie mu .
- Mam nadzieję . Nie chcę mieszkać z obrażonym antykucharzem - znowu zaczęłyśmy się śmiać.
Kornela jest taką pogodną dziewczyną . Po kilku minutach spędzonych z nią od razu polepszył mi się humor. Szkoda tylko, że przez poprawienie mojego humoru Kamil się obraził, no ale cóż jego strata.
______________________________________________
No i jest kolejny. Chciałabym wam oznajmić iż Agnieszka autorka bloga rastastory.blogspot.com , która zakończyła swoje opowiadanie będzie mi pomagać z tym opowiadaniem . Sama nie wiem jak to jeszcze będzie wyglądać ale będzie dobrze.
Przepraszam was, że nie dodaję tak często ale nie mam czasu. Są weekendy i w tym czasie postaram się dodawać chociaż po jednym rozdziale.
A teraz mały szantażyk. Jak będzie tutaj dużo komentarzy to dodam w najbliższym czasie kolejny rozdział. Zmobilizujcie się .
A po za tym jakieś pytania, aluzje, pomysły? Chcielibyście coś zmienić,dodać? Chętnie zobaczę wasze zdanie <3