Translate

sobota, 28 września 2013

Rozdziały.

Rozdziały będą się pojawiały w weekend. Jak będę miała czas to może wstawię coś w tygodniu, ale nie obiecuję. Czekajcie cierpliwie. Kocham <3

Rozdział 2

 Otworzyłam drzwi budynku i stanowczym krokiem zaczęłam zmierzać do sali numer 21 .  Czułam na sobie wszystkie spojrzenia. Wszyscy tu obecni mierzyli mnie wzrokiem. Co oni sobie myślą? To , że straciłam rodziców nie usprawiedliwia ich zachowania. Chcę być normalną dziewczyną, a nie odmieńcem.  CO ja gadam? Ja jestem normalna, a oni widzą we mnie... No właśnie co ?
Przyspieszyłam krok i poszłam pod odpowiednią salę. Usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Do lekcji zostało mi 23 minuty. Wyciągnęłam słuchawki, podłączyłam je do telefonu i włączyłam piosenkę, która najbardziej do mnie przemawia. "Dni których jeszcze nie znamy " Marka Grechuty.
Na korytarzu zaczął się zbierać spory tłum ludzi. Popatrzyłam na zegarek w telefonie. 8.01. Był już dzwonek na lekcje. Wstałam szybko z podłogi i schowałam mój `sprzęt muzyczny` i weszłam do klasy. Usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć jakby nie wiem co miała na sobie, albo jak wyglądała. Nawet nauczycielka. Nawet ona mnie nie upomniała, że się na lekcje spóźniłam.  Na szczęście nikt się do mnie nie przysiadł. Siedziałam cały język polski sama.
Nauczycielka mówiła coś o jakimś przedstawieniu, które ma się odbyć u nas w szkole. Nosi ono tytuł `Romeo i Julia`. Jakoś to do mnie nie przemawia. Owszem lubię występować, ale nie w takich spektaklach. Ta historia jest trochę bez sensu, bo kto normalny w czasach współczesnych przeżyłby taką historię?  No właśnie nikt.
Reszta lekcji minęła spokojnie. Nie obyło się oczywiście od dziwnych spojrzeń rzucanych w moją stronę. Były to spojrzenia pełne współczucia i smutku. Nie wiem co tym ludziom da, że będą mnie traktowali jak ofiarę losu. Dla nich to pewnie jakaś zabawa. A dla mnie? Dla mnie to jest poniżające. Nigdy nie lubiłam gdy ktoś się nade mną litował. A to co oni wszyscy robią to nic innego jak litowanie się nade mną .
Poszłam na przystanek. Najbliższy autobus o 15.07, czyli za 3 minuty. Ja to mam szczęście. A może też litość?
Po chwili przyjechał autobus. Kupiłam bilet i usiadłam na moim `stałym` miejscu. Tym razem nikt się do mnie nie przykolegował. I dobrze. Teraz potrzebuję samotności. A może nie ? Może to tylko samotność potrzebuje mnie , a ja się tylko poddaję?
Dlaczego życie jest takie skomplikowane? Dlaczego nie może być takiej `sielanki` jak w filmie? Wtedy wszyscy byliby szczęśliwi. Wszystko byłoby idealne. A jak coś by się zepsuło to za jakiś czas samo się naprawi. Nikt nikogo by nie tracił. Każdy by tylko zyskiwał. Nie byłoby ludzkich horrorów. Wszystko byłoby jednym słowem prostsze.
Autobus się zatrzymał. Wyszłam i skierowałam się w stronę domu.
Otworzyłam drzwi i zamknęłam je z hukiem, by oznajmić mojemu kochanemu braciszkowi, że już wróciłam do domu. Zostawiłam torbę na schodkach do górnej części mojego domu i weszłam do kuchni.
W kuchni był  mój brat, który nakładał mi obiad.
~ O. Postarał się zrobił schabowe i ziemniaki. No po prostu na Masterchefa idź.
Zjadłam to co przygotowane zostało i nie odzywając się do nikogo poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i włączyłam laptopa. Po dłuższej chwili, bo to lekka cegła, się włączył. Weszłam na takie coś jak facebook . Zobaczyłam kilka postów:
` Życie nie daje nam tego czego chcemy, tylko to co dla nas ma`
` Nie mogłabym tak żyć`
` Mamo , Tato kocham was`
Zrobiło mi się dziwnie, ale zaraz to minęło i zaczęłam się śmiać. Śmiać z tego jacy ludzie są ułomni. Czy oni nie wiedzą , że ja mam facebook`a i to czytam ? Masakra. Jednym słowem masakra.
Szybko zamknęłam laptopa. Odrobiłam lekcje, chociaż nie wiem po co jak i tak pewnie mi nikt nie wstawi szmaty, bo sobie pomyślą:
`O to ta co jej rodzice w wypadku zginęli. Jej dzisiaj nie pytamy, ani nie sprawdzamy zadania. Jeszcze się dziewczyna załamie`
A nie mam racji? Każdy tak myśli. Każdy traktuje mnie jak ofiarę losu.  Każdy...
Odrobiłam szybko te lekcje i nim się obejrzałam było już ciemno. Nie byłam głodna, więc tylko wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać, bo jutro znowu szkoła.


___________________________________________________________________-

Witam . Jakoś tak dziwnie się czuję pisząc ten rozdział. Czytając komentarze pod ostatnim rozdziałem padły pytania:
-  Czy w opowiadaniu będzie Kamil?
- Ona ma 16 lat i pije i pali?'

Tak. W opowiadaniu będzie Kamil, tylko jeszcze nie wiem kiedy. A co do Julki to ona ma 16 lat i pije i pali, ale nie jakoś nałogowo, tylko okazjonalnie. Jak jest jakaś impreza czy coś.
A i jeszcze jedno. To wszystko rozgrywa się jeszcze przed Mam Talent, więc to był rok 2010 ;> hehe . Może to trochę dziwne, ale jakoś tak mi się to wyobraża.



piątek, 20 września 2013

Rozdział 1


Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy 

Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy 

Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                       Marek Grechuta                    
Dzyń...... Dzyń..... Dzyń......
- Julka ! Wyłącz ten budzik ! - wołał z kuchni Jurek, mój brat. 
Leniwie podniosłam rękę i wyłączyłam ten budzik i zaczęłam wstawać. Podniosłam się z łóżka po czym skierowałam się do łazienki, która jest naprzeciw mojego pokoju. Umyłam twarz i spojrzałam w lustro. 
Przede mną stała średniego wzrostu brunetka z zielonymi dużymi oczami, prostymi włosami i delikatną cerą. Z pozoru wygląda na zwyczajną 16-latkę. Szczęśliwą i wesołą. 
Ale czy taka jest ?
Nie. Ona jest nieszczęśliwa i na każdym kroku to sobie to uświadamia. Ona cały czas cierpi. Straciła najbliższe jej osoby. Rodziców. Została sama z Jurkiem. 
Jacek to mój brat. Nie darzę go jakimś uczuciem, bo jest strasznie nadopiekuńczy i na każdym kroku mnie kontroluje. Jest dla mnie jak matka i ojciec. A ja nie chcę, by taki był. Po śmierci rodziców wszystko się zmieniło. Wcześniej dogadywaliśmy się jak żadne inne rodzeństwo. On jest cztery lata ode mnie starszy, ale mimo to zabierał mnie na różne imprezy. Był dla mnie jak prawdziwy przyjaciel, któremu bezgranicznie ufałam. A od ostatnich trzech tygodni zachowuje się jak... Nie wiem jak to określić. Jak jakiś psychol. Nie chcę go takiego. Chcę starego Jurka. 
Ostatnio robię to na co mam ochotę. Chodzę na imprezy, piję , palę . Wszyscy sąsiedzi patrzą na mnie ze współczuciem. Ja tego nie chcę ! Chcę, żeby traktowano mnie normalnie. Jak człowieka. Jak starą dawną Julkę. Jak mnie. Ale to się chyba nie stanie. Moi dawni znajomi gdy tylko mnie zobaczą podchodzą do mnie i mówią mi jak bardzo mi współczują.  Traktują mnie jak ofiarę losu, którą nie jestem . 
Umyłam zęby i wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam z dużej drewnianej szafy mój standardowy strój. A tak dokładniej to męską bluzę i czarne rurki. Szybko włożyłam na siebie ubrania , wzięłam torbę z książkami i zeszłam na dół. 
- No nareszcie zeszłaś- powiedział Jacek, gdy tylko przekroczyłam próg kuchni.
Nie skomentowałam tego, bo mam już dość kłótni z nim , których w ubiegłym tygodniu było na prawdę dużo. 
Położyłam moją torbę obok krzesła. Podeszłam do lodówki. Otworzyłam ją i wyciągnęłam opakowanie parówek. Wyciągnęłam dwie, położyłam je na talerzu i wsadziłam do mikrofali. Po 30 sekundach usłyszałam charakterystyczne :
PIK-PIK-PIK
Wzięłam widelec i zjadłam ze smakiem parówki. Jurek przyglądał mi się dziwnie, ale nie odezwał się do mnie ani słowem. Ja też się nie odzywałam, bo jeszcze znowu jakaś kłótnia się nasunie.
Zjadłam posiłek, wzięłam torbę i wyszłam. 
Zmierzałam w kierunku przystanku autobusowego, z którego pojadę do szkoły. Przerąbane jest mieszkać na przedmieściach Wrocławia i z tąd dojeżdżać do szkoły. Zamiast budzić się o godzinie 7:00 , trzeba wstawać o 6:00. No ale cóż.
 Life is brutal. 
Doszłam do przystanku i akurat podjechał mój autobus. Kupiłam bilet i zajęłam moje stałe miejsce na końcu przy oknie. Włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w dźwiękach Pezeta. 
Z transu wybudziła mnie pewna starsza kobieta, która najwyraźniej nie znalazła wolnego miejsca w autobusie.
- Mogę ? - zapytała. 
Nic nie odpowiedziałam , tylko zdjęłam moją torbę z siedzenia obok. 
Po kilku minutach wpatrywania się w szybę wysiadłam z autobusu. Z przystanku do szkoły mam jakieś 10 minut spacerkiem.
Za chwilę byłam już  w szkole. Otworzyłam drzwi budynku i pewnym krokiem zaczęłam zmierzać do sali 21 , w której miałam pierwszą lekcję. 

___

Cześć . Mam na imię Ola i mam 14 lat. Pisanie jest moją pasją i lubię to robić. Na razie wstawiam taki krótki rozdział. Mam nadzieję, że będą się one pojawiały raz albo dwa razy w tygodniu najczęściej w piątek i sobotę. Mam nadzieję , że wam się ono spodoba. Piszę jeszcze jednego bloga :
bednarekstory.bloog.pl
Zapraszam ;)