Jurek z Anią pojechali do domu. Poszłam do salonu i zaczęłam sprzątać po kolacji. Wyniosłam kartony po pizzy i talerze do kuchni. Po chwili poszukiwań znalazłam płyn do mycia naczyń i zaczęłam myć naczynia.
-Co robisz?!- słyszałam nagle głos Kamila zza moich pleców. Talerz, który aktualnie myłam wyślizgnął mi się z ręki i spadł na ziemię.
- Co ja robię?! Nie widać? ! - mówiłam zirytowana. Jaki normalny człowiek podchodzi do ciebie od tyłu i mało co nie doprowadza cię do zawału serca ? No właśnie żaden . - Patrz co przez ciebie zrobiłam !- krzyknęłam do niego ręką pokazując rozbity talerz.
- Soryy... - powiedział z smutnym wyrazem twarzy- Nie chciałem. Ja .. Ja tylko..
- Ty tylko co?- wcięłam mu się w słowo.
- Ja tylko chciałem zapytać .. Czy może nie chciałabyś, byśmy się trochę poznali. ? Bo jakby nie patrzeć będziemy razem mieszkać.
W sumie to ten pomysł nie jest zły .
-No okej. Ja też nie chciałabym mieszkać z jakimś nieznajomym - zaśmiałam się - To ja idę pod prysznic , a ty to posprzątaj ! - powiedziałam i szybko zniknęłam za drzwiami, tak aby nie mógł się sprzeciwić.
Poszłam do pokoju , znalazłam w moich rzeczach szeroki t-shirt i szorty . Poszłam do łazienki .
- Oj Kamil chyba sobie trochę poczekasz , bo zamierzam skorzystać z uroków tej łazienki . - powiedziałam sama do siebie .
Zamknęłam za sobą drzwi , nalałam pełną wannę wody , wcisnęłam przycisk . Weszłam do wody i odprężyłam się . Ciepła ciecz zawładnęła moim ciałem . Po raz pierwszy od... od początku mojego życia jest mi dobrze . Rozmyślałam o wszystkim , aż moje myśli zeszły na temat rodziców . W sumie to czemu ja za nimi tęsknię? Przecież oni w ogóle się mną nie przejmowali . Codziennie wracali zalani w trupa i majaczyli jakieś bzdury . A ja jak jakaś idiotka pomagałam im . Pomagałam ze wszystkim . Po co ? Dlaczego ? Bo ich kochałam . Kochałam mimo tego , że mieli mnie kompletnie w dupie . Raz nawet ojciec uderzył mnie w twarz , za to , że nie chciałam dać mu kolejnej butelki alkoholu . To nie był jedyny raz . Ojciec bił mnie i Jurka . Jego może więcej , bo mówił:
- Co to za mężczyzna , który nie umie nawet porządnego alkoholu kupić ?!
I za to przeważnie go bił. To teraz wydaje mi się takie dziwne. Banalne. A wcześniej to było straszne. Jak można bić swoje dzieci tylko dlatego, że nie spełniają każdych twoich zachcianek ? No ale to jest choroba. A jak się jej nie leczy to już tak jest.
Podobnie było z mamą . Ona też miała nas gdzieś i nawet nie zwracała uwagi na to czy jest czysto w domu, czy jest coś do jedzenie, czy jest obiad ugotowany. Ja musiałam się tym wszystkim zajmować. To ja mimo swojego młodego wieku, bo miałam wtedy może 10 lat , już musiałam sprzątać, gotować, prać. Jurek pracował . Ojciec zabronił mu chodzić do szkoły. Kazał mu pracować na to, żeby kupić mu kolejne trunki. Jednym słowem nasze dzieciństwo było tragiczne.
Może to się teraz zmieni ? Może ułożymy sobie życie ? Może...
PUK-PUK
- Julka to ja! Długo zamierzasz tu jeszcze siedzieć? - usłyszałam aksamitny głos zza drzwi- siedzisz tu już prawie godzinę!
O! Jak ten czas szybko leci. Można się zamyślić i zleci ci cały dzień.
- Już wychodzę!- rzuciłam szybko.
Wyszłam z wanny . Założyłam na siebie przyniesione ubrania i wyszłam z łazienki. Odłożyłam moje ubrania, w których dzisiaj nosiłam do pomieszczenia w którym była pralka, suszarka i żelazko.
Skierowałam się do salonu. Przekroczyłam framugę drzwi i zobaczyłam Kamila rozłożonego na sofie, który oglądał jakiś film wojenny.
- No nareszcie!- powiedział, ,gdy mnie zobaczył- Myślałem, że nigdy stamtąd nie wyjdziesz.- zaśmiał się.
Usiadłam obok niego na sofie i bezczynnie zaczęłam się wpatrywać w telewizor.
-Chciałbym iść do wojska- wypalił ni z tąd ni z owąd Kamil.
Popatrzyłam na niego jak na wariata.
- Dlaczego?
- Sam nie wiem . Tak po prostu. Kręci mnie to- dodał z uśmiechem . - Po za tym mam swój zespół muzyczny.
- Ooo. To fajnie. To jesteś jakąś gwiazdą typy Lady Gaga ?- zapytałam ledwo hamując śmiech . Po chwili nie wytrzymałam i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Nie. Gramy tak dla siebie. Nikt o nas nie wiem . A jak ktoś już o nas słyszał to jakaś garstka ludzi.
- Aham . To dziwnie to zabrzmi jak poproszę o twój autograf nie ?
- Noo.- odpowiedział i znowu się zaśmialiśmy. - A może opowiesz mi coś o sobie ?
- Co ja mam ci o sobie opowiadać ? -powiedziałam wymijająco.
- No najlepiej wszystko . - zaśmiał się . Czy ten człowiek zawsze się śmieje ?
- No wszystkiego to ja nie dam rady. - zaśmiałam się- No to tak. Jak już wiesz nazywam się Julka. Chodzę do liceum, pierwszej klasy- mówiłam- no niedawno straciłam rodziców...
- Ale jak to ?- przerwał mi wpół zdania.
- No normalnie. Zginęli w wypadku samochodowym.
- Brakuje ci ich ?- zapytał.
- Bardzo- po moich policzkach zaczęły spływać łzy - Tak cholernie mi ich brakuje.
Chłopak przytulił mnie. Nie spodziewałam się takiej reakcji, ale potrzebowałam tego. Potrzebowałam się wypłakać w czyjeś ramię. Po prostu potrzebowałam.
________________
No to tak . Na początku chciałabym was przeprosić, że nie dodałam rozdziału w tamten weekend , ale nie miałam kiedy pisać. Cały weekend zawalony, a jak już miałam coś pisać to ja taka niedojda stanęłam na gwóźdź i mi się w nogę wbił . Tak więc jeszcze raz przepraszam.
Co do rozdziałów. Nie mogę wam obiecać co jaki czas będą. Będą wtedy kiedy będę miała czas na pisanie, a teraz mam go bardzo mało . :(
P.S. Rozdział chciałam zadedykować Anii P. która cały czas wysłuchuje mojego marudzenia . Dziękuję :*
-Co robisz?!- słyszałam nagle głos Kamila zza moich pleców. Talerz, który aktualnie myłam wyślizgnął mi się z ręki i spadł na ziemię.
- Co ja robię?! Nie widać? ! - mówiłam zirytowana. Jaki normalny człowiek podchodzi do ciebie od tyłu i mało co nie doprowadza cię do zawału serca ? No właśnie żaden . - Patrz co przez ciebie zrobiłam !- krzyknęłam do niego ręką pokazując rozbity talerz.
- Soryy... - powiedział z smutnym wyrazem twarzy- Nie chciałem. Ja .. Ja tylko..
- Ty tylko co?- wcięłam mu się w słowo.
- Ja tylko chciałem zapytać .. Czy może nie chciałabyś, byśmy się trochę poznali. ? Bo jakby nie patrzeć będziemy razem mieszkać.
W sumie to ten pomysł nie jest zły .
-No okej. Ja też nie chciałabym mieszkać z jakimś nieznajomym - zaśmiałam się - To ja idę pod prysznic , a ty to posprzątaj ! - powiedziałam i szybko zniknęłam za drzwiami, tak aby nie mógł się sprzeciwić.
Poszłam do pokoju , znalazłam w moich rzeczach szeroki t-shirt i szorty . Poszłam do łazienki .
- Oj Kamil chyba sobie trochę poczekasz , bo zamierzam skorzystać z uroków tej łazienki . - powiedziałam sama do siebie .
Zamknęłam za sobą drzwi , nalałam pełną wannę wody , wcisnęłam przycisk . Weszłam do wody i odprężyłam się . Ciepła ciecz zawładnęła moim ciałem . Po raz pierwszy od... od początku mojego życia jest mi dobrze . Rozmyślałam o wszystkim , aż moje myśli zeszły na temat rodziców . W sumie to czemu ja za nimi tęsknię? Przecież oni w ogóle się mną nie przejmowali . Codziennie wracali zalani w trupa i majaczyli jakieś bzdury . A ja jak jakaś idiotka pomagałam im . Pomagałam ze wszystkim . Po co ? Dlaczego ? Bo ich kochałam . Kochałam mimo tego , że mieli mnie kompletnie w dupie . Raz nawet ojciec uderzył mnie w twarz , za to , że nie chciałam dać mu kolejnej butelki alkoholu . To nie był jedyny raz . Ojciec bił mnie i Jurka . Jego może więcej , bo mówił:
- Co to za mężczyzna , który nie umie nawet porządnego alkoholu kupić ?!
I za to przeważnie go bił. To teraz wydaje mi się takie dziwne. Banalne. A wcześniej to było straszne. Jak można bić swoje dzieci tylko dlatego, że nie spełniają każdych twoich zachcianek ? No ale to jest choroba. A jak się jej nie leczy to już tak jest.
Podobnie było z mamą . Ona też miała nas gdzieś i nawet nie zwracała uwagi na to czy jest czysto w domu, czy jest coś do jedzenie, czy jest obiad ugotowany. Ja musiałam się tym wszystkim zajmować. To ja mimo swojego młodego wieku, bo miałam wtedy może 10 lat , już musiałam sprzątać, gotować, prać. Jurek pracował . Ojciec zabronił mu chodzić do szkoły. Kazał mu pracować na to, żeby kupić mu kolejne trunki. Jednym słowem nasze dzieciństwo było tragiczne.
Może to się teraz zmieni ? Może ułożymy sobie życie ? Może...
PUK-PUK
- Julka to ja! Długo zamierzasz tu jeszcze siedzieć? - usłyszałam aksamitny głos zza drzwi- siedzisz tu już prawie godzinę!
O! Jak ten czas szybko leci. Można się zamyślić i zleci ci cały dzień.
- Już wychodzę!- rzuciłam szybko.
Wyszłam z wanny . Założyłam na siebie przyniesione ubrania i wyszłam z łazienki. Odłożyłam moje ubrania, w których dzisiaj nosiłam do pomieszczenia w którym była pralka, suszarka i żelazko.
Skierowałam się do salonu. Przekroczyłam framugę drzwi i zobaczyłam Kamila rozłożonego na sofie, który oglądał jakiś film wojenny.
- No nareszcie!- powiedział, ,gdy mnie zobaczył- Myślałem, że nigdy stamtąd nie wyjdziesz.- zaśmiał się.
Usiadłam obok niego na sofie i bezczynnie zaczęłam się wpatrywać w telewizor.
-Chciałbym iść do wojska- wypalił ni z tąd ni z owąd Kamil.
Popatrzyłam na niego jak na wariata.
- Dlaczego?
- Sam nie wiem . Tak po prostu. Kręci mnie to- dodał z uśmiechem . - Po za tym mam swój zespół muzyczny.
- Ooo. To fajnie. To jesteś jakąś gwiazdą typy Lady Gaga ?- zapytałam ledwo hamując śmiech . Po chwili nie wytrzymałam i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Nie. Gramy tak dla siebie. Nikt o nas nie wiem . A jak ktoś już o nas słyszał to jakaś garstka ludzi.
- Aham . To dziwnie to zabrzmi jak poproszę o twój autograf nie ?
- Noo.- odpowiedział i znowu się zaśmialiśmy. - A może opowiesz mi coś o sobie ?
- Co ja mam ci o sobie opowiadać ? -powiedziałam wymijająco.
- No najlepiej wszystko . - zaśmiał się . Czy ten człowiek zawsze się śmieje ?
- No wszystkiego to ja nie dam rady. - zaśmiałam się- No to tak. Jak już wiesz nazywam się Julka. Chodzę do liceum, pierwszej klasy- mówiłam- no niedawno straciłam rodziców...
- Ale jak to ?- przerwał mi wpół zdania.
- No normalnie. Zginęli w wypadku samochodowym.
- Brakuje ci ich ?- zapytał.
- Bardzo- po moich policzkach zaczęły spływać łzy - Tak cholernie mi ich brakuje.
Chłopak przytulił mnie. Nie spodziewałam się takiej reakcji, ale potrzebowałam tego. Potrzebowałam się wypłakać w czyjeś ramię. Po prostu potrzebowałam.
________________
No to tak . Na początku chciałabym was przeprosić, że nie dodałam rozdziału w tamten weekend , ale nie miałam kiedy pisać. Cały weekend zawalony, a jak już miałam coś pisać to ja taka niedojda stanęłam na gwóźdź i mi się w nogę wbił . Tak więc jeszcze raz przepraszam.
Co do rozdziałów. Nie mogę wam obiecać co jaki czas będą. Będą wtedy kiedy będę miała czas na pisanie, a teraz mam go bardzo mało . :(
P.S. Rozdział chciałam zadedykować Anii P. która cały czas wysłuchuje mojego marudzenia . Dziękuję :*