*
Pik-pik pik-pik pik -pik- rozległ się głos mojego budzika w telefonie.
Nieprzytomna wyciągnęłam rękę w poszukiwaniu tego urządzenia. Jednak ona natknęła się nie na telefon lecz na rękę. Rękę , która nie była moja. Obmacałam ją i nie czułam tego dotyku.
Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam nikogo innego jak śpiącego Kamila
- Ach to tylko on- powiedziałam sama do siebie. W tym samym czasie wyłączając budzik.
-CO?!- szybko wstałam, a raczej zbiegłam z sofy. Byłam ubrana w wczorajsze ubrania. Co się stało? Wczoraj sobie z nim gadam a dzisiaj śpię z nim na jednej sofie ?!
- Co się stało?- zapytał półprzytomny Kamil, którego najwyraźniej obudziłam moim zejściem.
- Co się stało?! To ja chciałabym się o to ciebie spytać! Wczoraj sobie normalnie gadaliśmy a potem co ? Nic nie pamiętam!
- Spokojnie. - próbował mnie uspokoić co mu w ogóle nie wyszło- Gadaliśmy wczoraj. No i potem ty zaczęłaś płakać no i ja cię przytuliłem no i ty zasnęłaś. To wszystko.
- No i nie przyszło ci do głowy, żebym spała tu SAMA bez CIEBIE
- Nie chciałem cię budzić- odparł penie myśląc, że już będzie wszystko dobrze.
- Ta. - bąknęłam i poszłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek . Za dziesięć szósta. No ładnie. Zapomniałam przestawić budzika. Już nie muszę tak wcześnie wstawać. Do szkoły mam może dziesięć minut drogi, więc spokojnie jakby wstała o siódmej by mi wystarczyło.
No cóż . Trudno. Będę miała czas na odrobienie lekcji, których wczoraj nie chciało mi się robić. Tak więc najpierw odrobiłam lekcje, potem szybko skoczyłam pod prysznic i ubrałam się. Na zegarku była już godzina 7.05. Spakowałam potrzebne dzisiaj książki i poszłam do kuchni. Chyba trzeba zacząć jeść rano śniadanie, bo ostatnio jakoś słabo się czuję .
Położyłam torbę na krześle w salonie. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej dwa jajka. Po chwili poszukiwać w szafce nad zlewem znalazłam patelnię. Usmażyłam jajka. Zjadłam je ze smakiem i poszłam do szkoły.
*
- No to droga młodzieży- zaczęła nawijać babka od biologii- Przez cały tydzień nie będzie lekcji- po klasie rozległy się krzyki i wiwaty- Ale do szkoły musicie przyjść, żeby skończyć dekorację na bal wiosenny . Jeżeli kogoś nie będzie to obniżymy mu sprawowanie .
No więc fajnie . Brak lekcji . No ale z drugiej strony nie fajnie, bo trzeba się męczyć nad tą przeklętą dekoracją.
Poszliśmy na salę gimnastyczną, w której miał odbyć się bal . Sala jak sala. Wielka ! Będzie dużo do dekorowania. Uzgodniliśmy wszyscy, że dzisiaj ( tj. środa) ustroimy ściany i sufit, jutro naszykujemy stoły, a w piątek zrobimy barek i resztę drobnostek.
Nie tracąc czasu zabraliśmy się do pracy. Cała klasa(tj. 29 osób) pracowało. Nikt się nie obijał, bo biolożka miała jakieś wonty nie wiadomo za co.
Około godziny czternastej skończyliśmy robić zaplanowane na dzisiaj czynności. Mogę stwierdzić, że wyszło nam nawet ładnie. Czarno czerwone materiały były porozwieszane po całej hali.
*
Wróciłam do domu. Jest godzina 14.31. Po raz pierwszy jestem w domu o tej porze. Coraz bardziej podoba mi się to mieszkanie. Otworzyłam drzwi. Przy szafce na korytarzu stały dwie pary butów. Jedne męskie- zapewne Kamila, a drugie damskie- za pewne jego dziewczyny. Zostawiłam swoje obuwie na korytarzu, wraz z kurtką i czapką. Weszłam do salonu. Na sofie siedział Kamil i jakaś dziewczyna wpatrzeni w telewizor. Średniego wzrostu, ciemne włosy zaplecione w warkoczyki. Oj ten Kamil umie sobie wybrać dziewczynę. Na oko była młodsza od niego o jakieś dwa lata, czyli w moim wieku.
- Cześć- rzuciłam kierując się do kuchni.
- Cześć- odpowiedzieli równocześnie.
- Julka chciałbym ci przedstawić Kornelę. Moją siostrę- siostrę? A ja myślałam, że to jego dziewczyna. No cóż.
- Julka- powiedziałam, gdy do niej podeszłam, podając jej rękę.
- Kornela - powiedziała. Po co to mówiła, skoro wiem jak ma na imię ? Nie wiem.- Mieszkasz tu ?
- No tak- odpowiedziałam wracając do kuchni i przeglądając zawartość garnków stojących na kuchencegazowej.
- Współczuję ci - popatrzyłam się na nią- Mieszkać z kimś kto nawet wody zagotować nie umie- zaśmiałyśmy się razem, a Kamil udawał, albo był obrażony.
- Nie wiedziałam , że z niego taki antykucharz- mówiłam przez śmiech.
- Wiecie, że ja tu stoję- powiedział Kamil. Chyba na prawdę się obraził. My nie przestałyśmy się jednak śmiać- Dobra. W takim razie wy się ze mnie nabijajcie a ja będę u siebie.
- Nie gniewaj się -poprosiła go Kornela. On nic nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami swojego pokoju. - Przejdzie mu .
- Mam nadzieję . Nie chcę mieszkać z obrażonym antykucharzem - znowu zaczęłyśmy się śmiać.
Kornela jest taką pogodną dziewczyną . Po kilku minutach spędzonych z nią od razu polepszył mi się humor. Szkoda tylko, że przez poprawienie mojego humoru Kamil się obraził, no ale cóż jego strata.
______________________________________________
No i jest kolejny. Chciałabym wam oznajmić iż Agnieszka autorka bloga rastastory.blogspot.com , która zakończyła swoje opowiadanie będzie mi pomagać z tym opowiadaniem . Sama nie wiem jak to jeszcze będzie wyglądać ale będzie dobrze.
Przepraszam was, że nie dodaję tak często ale nie mam czasu. Są weekendy i w tym czasie postaram się dodawać chociaż po jednym rozdziale.
A teraz mały szantażyk. Jak będzie tutaj dużo komentarzy to dodam w najbliższym czasie kolejny rozdział. Zmobilizujcie się .
A po za tym jakieś pytania, aluzje, pomysły? Chcielibyście coś zmienić,dodać? Chętnie zobaczę wasze zdanie <3
Pik-pik pik-pik pik -pik- rozległ się głos mojego budzika w telefonie.
Nieprzytomna wyciągnęłam rękę w poszukiwaniu tego urządzenia. Jednak ona natknęła się nie na telefon lecz na rękę. Rękę , która nie była moja. Obmacałam ją i nie czułam tego dotyku.
Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam nikogo innego jak śpiącego Kamila
- Ach to tylko on- powiedziałam sama do siebie. W tym samym czasie wyłączając budzik.
-CO?!- szybko wstałam, a raczej zbiegłam z sofy. Byłam ubrana w wczorajsze ubrania. Co się stało? Wczoraj sobie z nim gadam a dzisiaj śpię z nim na jednej sofie ?!
- Co się stało?- zapytał półprzytomny Kamil, którego najwyraźniej obudziłam moim zejściem.
- Co się stało?! To ja chciałabym się o to ciebie spytać! Wczoraj sobie normalnie gadaliśmy a potem co ? Nic nie pamiętam!
- Spokojnie. - próbował mnie uspokoić co mu w ogóle nie wyszło- Gadaliśmy wczoraj. No i potem ty zaczęłaś płakać no i ja cię przytuliłem no i ty zasnęłaś. To wszystko.
- No i nie przyszło ci do głowy, żebym spała tu SAMA bez CIEBIE
- Nie chciałem cię budzić- odparł penie myśląc, że już będzie wszystko dobrze.
- Ta. - bąknęłam i poszłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek . Za dziesięć szósta. No ładnie. Zapomniałam przestawić budzika. Już nie muszę tak wcześnie wstawać. Do szkoły mam może dziesięć minut drogi, więc spokojnie jakby wstała o siódmej by mi wystarczyło.
No cóż . Trudno. Będę miała czas na odrobienie lekcji, których wczoraj nie chciało mi się robić. Tak więc najpierw odrobiłam lekcje, potem szybko skoczyłam pod prysznic i ubrałam się. Na zegarku była już godzina 7.05. Spakowałam potrzebne dzisiaj książki i poszłam do kuchni. Chyba trzeba zacząć jeść rano śniadanie, bo ostatnio jakoś słabo się czuję .
Położyłam torbę na krześle w salonie. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej dwa jajka. Po chwili poszukiwać w szafce nad zlewem znalazłam patelnię. Usmażyłam jajka. Zjadłam je ze smakiem i poszłam do szkoły.
*
- No to droga młodzieży- zaczęła nawijać babka od biologii- Przez cały tydzień nie będzie lekcji- po klasie rozległy się krzyki i wiwaty- Ale do szkoły musicie przyjść, żeby skończyć dekorację na bal wiosenny . Jeżeli kogoś nie będzie to obniżymy mu sprawowanie .
No więc fajnie . Brak lekcji . No ale z drugiej strony nie fajnie, bo trzeba się męczyć nad tą przeklętą dekoracją.
Poszliśmy na salę gimnastyczną, w której miał odbyć się bal . Sala jak sala. Wielka ! Będzie dużo do dekorowania. Uzgodniliśmy wszyscy, że dzisiaj ( tj. środa) ustroimy ściany i sufit, jutro naszykujemy stoły, a w piątek zrobimy barek i resztę drobnostek.
Nie tracąc czasu zabraliśmy się do pracy. Cała klasa(tj. 29 osób) pracowało. Nikt się nie obijał, bo biolożka miała jakieś wonty nie wiadomo za co.
Około godziny czternastej skończyliśmy robić zaplanowane na dzisiaj czynności. Mogę stwierdzić, że wyszło nam nawet ładnie. Czarno czerwone materiały były porozwieszane po całej hali.
*
Wróciłam do domu. Jest godzina 14.31. Po raz pierwszy jestem w domu o tej porze. Coraz bardziej podoba mi się to mieszkanie. Otworzyłam drzwi. Przy szafce na korytarzu stały dwie pary butów. Jedne męskie- zapewne Kamila, a drugie damskie- za pewne jego dziewczyny. Zostawiłam swoje obuwie na korytarzu, wraz z kurtką i czapką. Weszłam do salonu. Na sofie siedział Kamil i jakaś dziewczyna wpatrzeni w telewizor. Średniego wzrostu, ciemne włosy zaplecione w warkoczyki. Oj ten Kamil umie sobie wybrać dziewczynę. Na oko była młodsza od niego o jakieś dwa lata, czyli w moim wieku.
- Cześć- rzuciłam kierując się do kuchni.
- Cześć- odpowiedzieli równocześnie.
- Julka chciałbym ci przedstawić Kornelę. Moją siostrę- siostrę? A ja myślałam, że to jego dziewczyna. No cóż.
- Julka- powiedziałam, gdy do niej podeszłam, podając jej rękę.
- Kornela - powiedziała. Po co to mówiła, skoro wiem jak ma na imię ? Nie wiem.- Mieszkasz tu ?
- No tak- odpowiedziałam wracając do kuchni i przeglądając zawartość garnków stojących na kuchencegazowej.
- Współczuję ci - popatrzyłam się na nią- Mieszkać z kimś kto nawet wody zagotować nie umie- zaśmiałyśmy się razem, a Kamil udawał, albo był obrażony.
- Nie wiedziałam , że z niego taki antykucharz- mówiłam przez śmiech.
- Wiecie, że ja tu stoję- powiedział Kamil. Chyba na prawdę się obraził. My nie przestałyśmy się jednak śmiać- Dobra. W takim razie wy się ze mnie nabijajcie a ja będę u siebie.
- Nie gniewaj się -poprosiła go Kornela. On nic nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami swojego pokoju. - Przejdzie mu .
- Mam nadzieję . Nie chcę mieszkać z obrażonym antykucharzem - znowu zaczęłyśmy się śmiać.
Kornela jest taką pogodną dziewczyną . Po kilku minutach spędzonych z nią od razu polepszył mi się humor. Szkoda tylko, że przez poprawienie mojego humoru Kamil się obraził, no ale cóż jego strata.
______________________________________________
No i jest kolejny. Chciałabym wam oznajmić iż Agnieszka autorka bloga rastastory.blogspot.com , która zakończyła swoje opowiadanie będzie mi pomagać z tym opowiadaniem . Sama nie wiem jak to jeszcze będzie wyglądać ale będzie dobrze.
Przepraszam was, że nie dodaję tak często ale nie mam czasu. Są weekendy i w tym czasie postaram się dodawać chociaż po jednym rozdziale.
A teraz mały szantażyk. Jak będzie tutaj dużo komentarzy to dodam w najbliższym czasie kolejny rozdział. Zmobilizujcie się .
A po za tym jakieś pytania, aluzje, pomysły? Chcielibyście coś zmienić,dodać? Chętnie zobaczę wasze zdanie <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz